środa, 2 marca 2011

Nożyczki i pędzle - poglądów frędzle

Dawno temu miałem nożyczki i sterte gazet.
Po pędzle z bobrowego włosia jeżdziło się z Zielonej Góry do Wrocławia pociągiem 7.10.
Trzeba było zabierać ze sobą panią profesor, gdyż tylko pani z dyplomem mogła kupić pędzle na wrocławskich „jatkach”.
Jeśli chciałeś mieć pędzle musiałeś mieć dyplom, jeśli chciałeś mieć dyplom musiałeś mieć pędzle.
Takie były czasy.
W pewnym sensie są do dzisiaj.
Nożyczki i sterty gazet są do dzisiaj.


Auto-stratą do nieba

Budowa budowy

Spłukiwanie

Orzeźwiająca rzeź

Ukrzyżowane myśli

Wrzechświat

Sny o snach

Robotnik na budowie

Kobieta Michała