środa, 10 listopada 2010

Bóg kocha pijaków i szaleńców


Obcując z pięknem jesteśmy niebezpiecznie blisko słońca. 
Piękno czyni nas świętymi, czyni nas szalonymi, upaja nas, rozkochuje nas w sobie. 
W Rosji jest przysłowie: „Bóg kocha pijaków, szaleńców i kochanków”. 
Szaleństwo, pijaństwo i miłość są być może kluczami do postrzegania wymiaru nadprzyrodzonego… 
To piękno i miłość wyszarpują nas banałowi.
Wolę drążenie transcendencji, które pali skórę i wzrok niż nurzanie się w bylejakości, niż grzęźnięcie w banale powszechnie przyjętych konwenansów. 
Kiedy studiowałem przez jakiś czas w Québecu, miałem okazję poznać niezwykłe dziecko moich przyjaciół. Chłopiec miał może cztery lata. 
Stracił ojca i stąd być może jego wielka wrażliwość. 
Był dzieckiem wyjątkowo wdzięcznym. 
Siedzieliśmy któregoś wieczoru podziwiając zachodzące na purpurowo słońce. 
Chłopiec rozłożył obie ręce na szybie i rozpłakał się. Kiedy zapytałem, co się stało, odwrócił się do mnie i powiedział: „Nie wydaje ci się, że to wszystko jest zbyt piękne?”. 
To samo piękno może być powodem radości i cierpienia. 

"Moje odczuwanie jest takie same, alkoholiczne, schizofreniczne, paranoiczne, nie wiem jak wybrnąć z tego chorego konsensusu.
Jak zacząć kochać życie mając coś takiego w mózgu.
Pewnie okaże się za chwilę, że to guz mózgu i będzie po wszystkim.
Taką mam nadzieję.
Bareya

o. André Gouzes OP urodził się w 1943 r. Jest francuskim dominikaninem, kompozytorem muzyki i znawcą liturgii. Przez większą część roku mieszka w odrestaurowanym przez siebie średniowiecznym opactwie cysterskim w Sylvanès. Od wiosny, do późnej jesieni opactwo to, za jego sprawą, staje się miejscem spotkań ludzi kultury, sztuki i religii. Organizowany jest tam festiwal muzyki sakralnej i warsztaty liturgiczne. Ojciec Gouzes założył też wspólnotę poszukiwań liturgicznych, w której - odwołując się do tradycji chorału gregoriańskiego, muzyki renesansowej i bizantyjskiej – pracuje nad nową muzyką sakralną. Owoce tych poszukiwań stały się inspiracją do „rewolucji” liturgicznej, jaka miała miejsce w klasztorach dominikańskich w Polsce pod koniec lat 90. XX w. Ojciec André Gouzes jest kawalerem Legii Honorowej.

8 komentarze:

  1. Coś w tym jest z prawdy.U nas się mówi,że to dzieci Boże :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. kochać świat mimo wszystko to niezłe wyzwanie... ja czasami nie potrafię, choć zdawało się, że jestem w świecie rozkochana...
    piękno też jest mimo wszystko i zaskakuje nas tym że jest i że potrafimy je odczuwać:)
    m.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Mam nadzieję , że ich kocha... Bo zaliczam się do tej grupy zarówno pijaków jak i szaleńców. :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. to o tym chorym konsensusie i guzie to smutne co napisałeś.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. To bóg istnieje? LOL

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Anonimowy:: pominę fakt, że nienawidzę anonimowych...
    A "Bóg" - to nazwisko faceta, bardzo bogatego, wpływowego i popularnego w pewnych kręgach.
    I nie mów mi, że o tym nie wiedziałeś...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Zaciekawiło mnie to na tyle ,że czas sięgnąć po taką lekturę!
    Problem podobny mam z tym szaleństwem,kochaniem i pijactwem tylko nie wiem jaka kolejność u mnie jest prawidłowa !
    Swoją drogą to przecież połączenie idealne (:
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. MajaK:: Prawda. Bóg nie istnieje ale prawdą jest, że ktoś to bydło pijane kocha.

    marya:: masz rację - to wyzwanie...

    Ojciec Dyrektor:: Ja nie kocham pijaków - tak jak siebie. Ale fajnie jest łudzić się, że ktoś za to nas Kocha.

    nocny:: Dzięki, że wpadasz do mnie nocny. Nie rozumiem ale lubie twoją troskę i wrażliwość.
    Czytam Twojego bloga choć nie komentuje nie wiem dlaczego. Wybacz

    Lovely Home:: Połączenie idealne. Nitrogliceryna życiowa.

    OdpowiedzUsuń na zawsze