Pierwszego ducha zobaczyłem wychodząc zwyczajowo wieczorem po piwo.
Mignął mi co prawda tylko na moment na schodach, ale na tyle długo aby rozpoznać w nim twarz konkretnego człowieka.
Była to twarz Hitlera w blond loczkach z wąskim wąsikiem koloru jak się domyślacie – blond.
Oczywiście nie wierzę w duchy.
Zwidy, które mnie zaczęły nawiedzać były kolejnym etapem mojego alkoholizmu.
Dwadzieścia lat bezustannego koszenia szarych komórek alkoholowym traktorem spowodowały na tym polu nieodwracalne odciski jego monstrualnych kół.
Wiedziałem, że to omamy mego umysłu bo uzasadnienia nawiedzania mnie przez ducha blond Hitlera w rozkosznych loczkach znaleźć mimo analitycznego umysłu nie znajdowałem. Pracowałem dla czasopisma „Osiemdziesiąty wymiar” wymyślając historie o duchach, upiorach grasujących na strychach, et cetera, więc w mojej głowie naturalną koleją rzeczy pojawił się duch a nie krwiożercza pompa ciepła jak to się zdarza alkoholikom pracującym w branży ciepłowniczej.
Zresztą duch Hitlera pojawiał się na początku sporadycznie, wpadał do pokoju rozpaczliwie machając flagą SS albo polewał się w wannie prysznicem, z którego zamiast wody wylatywał żywy ogień, więc nie przypuszczałem, że może zagościć u mnie na dłużej i zmienić moje życie na dobre. Przez chwilę przemknęła mi myśl, aby przestać pić, ale za każdym razem kiedy wchodziłem do kuchni nie mogłem się powstrzymać by nie sięgnąć po jedną z moich kilkuset nalewek piętrzących się na półkach zbudowanych przeze mnie po sam sufit. Obliczyłem, że zbudowane moimi trzęsącymi się jak galareta rękoma półki wytrzymują ciężar około pięciuset kilogramów. Pół tony alkoholu zgromadzone w jednym miejscu napawało mnie dumą. Moja spirytusowa armia gotowa dla mnie na wszystko.
Mignął mi co prawda tylko na moment na schodach, ale na tyle długo aby rozpoznać w nim twarz konkretnego człowieka.
Była to twarz Hitlera w blond loczkach z wąskim wąsikiem koloru jak się domyślacie – blond.
Oczywiście nie wierzę w duchy.
Zwidy, które mnie zaczęły nawiedzać były kolejnym etapem mojego alkoholizmu.
Dwadzieścia lat bezustannego koszenia szarych komórek alkoholowym traktorem spowodowały na tym polu nieodwracalne odciski jego monstrualnych kół.
Wiedziałem, że to omamy mego umysłu bo uzasadnienia nawiedzania mnie przez ducha blond Hitlera w rozkosznych loczkach znaleźć mimo analitycznego umysłu nie znajdowałem. Pracowałem dla czasopisma „Osiemdziesiąty wymiar” wymyślając historie o duchach, upiorach grasujących na strychach, et cetera, więc w mojej głowie naturalną koleją rzeczy pojawił się duch a nie krwiożercza pompa ciepła jak to się zdarza alkoholikom pracującym w branży ciepłowniczej.
Zresztą duch Hitlera pojawiał się na początku sporadycznie, wpadał do pokoju rozpaczliwie machając flagą SS albo polewał się w wannie prysznicem, z którego zamiast wody wylatywał żywy ogień, więc nie przypuszczałem, że może zagościć u mnie na dłużej i zmienić moje życie na dobre. Przez chwilę przemknęła mi myśl, aby przestać pić, ale za każdym razem kiedy wchodziłem do kuchni nie mogłem się powstrzymać by nie sięgnąć po jedną z moich kilkuset nalewek piętrzących się na półkach zbudowanych przeze mnie po sam sufit. Obliczyłem, że zbudowane moimi trzęsącymi się jak galareta rękoma półki wytrzymują ciężar około pięciuset kilogramów. Pół tony alkoholu zgromadzone w jednym miejscu napawało mnie dumą. Moja spirytusowa armia gotowa dla mnie na wszystko.
Jeśli dołożymy do tego etymologię słowa spirytus wywodzącego się od łacińskiego „spiritus” – czyli duch, wszystko zacznie się układać w logiczną całość.
Veni Sancte Spirytus – Przybądź Duchu Święty – sekwencja będąca częścią rzymskokatolickiej mszy potwierdza tylko związek cieczy zdolnej w stanie surowym rozpuścić przełyk ze stanem, który wywołuje po jej spożyciu.
Pisałem właśnie kolejny odcinek artykułu o człowieku, który za pomocą pierdzenie i szybkiego tupania dematerializował ze swojej czarnej dziury między nogami potwory, o jakich się ludziom nie śniło jak meduzy z oczami i fryzurą Marylin Monroe.
Zastanowiłem się przez chwilę, bo chwilę potrafiłem się zastanawiać, że Marylin Monroe pije polską gorzką żoładkową, która smakuje jak miód, powiewa flagą biało czerwoną, sugerując, że nasz kraj nie jest jej obcy w surrealistycznym przytulaniu się i wykrzykuje: dlaczego, polska gorzka żołądkowa jest: do kurwy nędzy, słodka jak miód rozpuszczony w cyklonie Be.
Hitler milczał, Marylin Monroe chlała na umór.
A Hitler nagle: wszystko kolego wygląda inaczej niż wygląda.
Jakiego kolego - wzburzyłem się podnoszą tuman kurzu własnych myśli a on na to: Cyklon Be nie był gazem, był drinkiem, który serwowaliśmy straceńcom w ich ostatniej drodze.
Cdn...

Meryiln Monroe wie co dobre. Nie ma jak polska wódka;)
OdpowiedzUsuń na zawsze,,spirytusowa armia gotowa na wszystko"... dobrze powiedziane ;-)
OdpowiedzUsuń na zawsze"że Marylin Monroe pije polską gorzką żoładkową gorzką, która smakuje jak miód"
OdpowiedzUsuń na zawszePopraw to ;-)
Nivejka:: Tak na marginesie to bardzo lubię Panią Merlinkę. Filmy z nią to rozkosz dla duszy.
OdpowiedzUsuń na zawszeEmma:: Nie ma to jak spirytusowa armia pod warunkiem "taniego" kanału dystrybucyjnego.
Anonimowy:: Poprawione. Dzięki za uwagę.
pozdrawiam
Echhhhh na czeźwo nihuhu ;(
OdpowiedzUsuń na zawszeMam kolekcje nalewek, ale nie az tak pokazna:)))
OdpowiedzUsuń na zawszeMyślałam, że popiardując i tupiąc wytwarza się siłę napędową i wprawia w ruch, a tu taka niespodzianka! :)
OdpowiedzUsuń na zawszegrappa25:: 20 lat na bani i potem już jakoś się przyzwyczajasz.
OdpowiedzUsuń na zawszeStardust:: Bohater ma tyle. Ja swoje dopiero kompletuje, ale po drodze więcej wypijam niż zrobię więc nie jest lekko.
magenta:: Takim językiem posługiwał się "alien" w jakiejś książce Kurta Vonneguta. Niestety dostał z dwururki w czerep od jakiegoś przestraszonego uzbrojonego dziadka. Nie pamiętam tytułu tej książki.
To był Zog, stworzony przez Kilgore'a Trouta stworzonego przez Kurta Vonneguta. Zog popiardywał i stepował celem komunikowania się i iedy chciał ostrzec ludzi przed trzęsieniem ziemi, to go zatłukli chyba kijem golfowym.
OdpowiedzUsuń na zawszePrzepadam za Vonnegutem.
Śniadanie mistrzów
OdpowiedzUsuń na zawsze