sobota, 26 czerwca 2010

Nadmiarowość



Ilustracja ze strony -  http://www.milliondollarhomepage.com/

Współczuję mojej córce, współczuję współczesnym nastolatkom.
Tym z 2010 roku a raczej współczuje im dzieciom – o ile będą je mieć.
Współczuję Tym, które się narodzą, ale mnie na szczęście – mam nadzieje – przy tym nie będzie.
O godzinie ósmej trzydzieści jak zwykle zjawiam się w pracy:
Radio już jest włączone.
Nie komentuje jakości Radia ZET czy RMFFM.
Nie ma co komentować.
Komentatorzy jak na amfie zachęcający do brania udziału w nieskończonym konkursie o kasę.
Konkurs, w którym nie musisz nic wiedzieć.
Wysyłasz esemesa i możesz wygrać 600 tysięcy.
I tak codziennie.
O 9.04 Michael Jackson - geniusz, o 10.11 Lady Gada – genialna antygeniuszka.
I tak codziennie.
Pięknie.
Bezproblemowo, że spalisz na panewce jakąś odpowiedź.
Ale przedtem: seria reklam na prostatę, nieżyt żołądka, ból głowy, obowiązkowo - dieta.
Suplementy diety, które spalą Twoją tkankę tłuszczową razem z włosami na zadzie.
Wszystkich obecnie boli głowa i cierpią na zatwardzenie, odchudzają się wszyscy.
600 tysięcy robi swoje.
Wesoło u nich – to fakt.
Po pracy idę na pieszo do domu.
Liczę reklamy, szyldy, wywieszki i nalepki.
Są wszędzie.
Nie widać już prawie zieleni.
Świat stał się kolorowy i najlepszy.
Zadrukowany.
Raster na rastrze.
Najlepszy chleb, najlepsze mrozoodporne płytki, najlepsze kosmetyki…
Telebimy.
Budynki pozasłaniane wielkoformatowym bałaganem kolorów i zdań.
Kioski, butiki, sklepy, przystanki autobusowe, płoty i niebo poprzecinane wstęgami pozostawionymi przez tanie linie lotnicze.
Informacja na bilecie autobusowym, na bloku: najlepsze ocieplenia robi firma X.
Sznurowadła ulic, kaktusoidalny natłok znaków, zakazów, ostrzeżeń.
Świeże kwiaty przytulone do znaku: tu zginął nasz kochany ojciec. Zabity.
Mijany przez rozkrzyczane auta z subwóferami, gps’ami, compaktami, rzędami światełek.
Masz mało powietrza w lewym kole,czerwona ikonka mruga i informuje.
Znaczki od paliwa, wody, benzyny, hamulców, wycieraczek, niezapiętych pasów.
Jedzie z nami pies, trójkąt przylepiony na tylnej szybie. Jedzie z nami dziecko – tak samo.
Za kierownicą diabeł z milionem informacji przedziera się przez miasto jak przez dżunglę z żyletek.
Jednym przyciskiem świat zjawia się na 42 calowej plazmie.
Osiem złączy hdmi, trzy usb, wejście na dysk twardy, podłączenie do komputera.
400 kanałów TV, programy o pogodzie, modzie.
Jerry Springer wciąż pokazuje to samo.
Jego klony naśladują jego ruchy na innych kanałach.
Lśniące samochody.
Trudno wymienić, jakie udogodnienia posiadają w najniższej cenie.
Ojcu kup viagrę i gariawit.
W pakiecie dorzucą ci marzenia o nieśmiertelności i urządzenia potrzebne ci przez kilka dni zanim nie pojawią się ich udoskonalone odpowiedniki.
Kilkaset stron informacji w instrukcji obsługi żelazka, plazmy, aparatu fotograficznego, ipoda, dzwonka do drzwi, komórki, skanera, nowoczesnego materaca, fotela z masażem.
Mp3 ściga się z OGG, Flac, WMA, APE.
Avi z mpeg4, mov, i mkv.
DVD, BlueRay, megabajty, gigabajty.
Dyski przekraczaja terabajt danych.
Możesz na nich zmieścić całą bibliotekę świata i trzymać ją tam w zamknięciu.
Seriale. Moda na sukces, wywiady z nikim.
Wystarczy, że zabijesz sąsiada.
Piszesz list do znajomej.
W bocznym okienku oglądasz film, rozmawiasz symultanicznie z 10 osobami, których nawet nie znasz.
Informują cie o sowim życiu, podają daty urodzin.
Zapisujesz hasła do kolejnej karty kredytowej, forum, internetowego banku, sklepu.
Stereofoniczne głośniki puchną nagle od dźwięku, który sam się zgłaśnia.
W razie jakbyś był na końcu mieszkania usłyszysz, czego ci potrzeba i czego jeszcze nie kupiłeś, aby poczuć się lepiej.
Program informacyjny wypełniony przelatującymi informacjami i okienkami z innych programów informacyjnych.
Wybory na ekranie, katastrofa samolotowa w okienku.
Na bieżąco wiesz jak ciepło jest w każdej części świata.
W lewym rogu nr konta.
Błyska i podskakuje.
Za chwilę fundacja.
Numer konta.
Przełączasz kanał.
Lewą ręką włączasz skaner, uruchamiasz program do katalogowania zdjęć.
1000 zdjęć z grilla i tysiąc zdjęć z Egiptu.
Każde nazywa się CRW.001 lub podobnie.
Nie masz czasu na ich ponazywanie.
Za chwile blok informacyjny, dziennik, wiadomości, informacje, seriale.
Za ścianą umiera Twój ojciec: stary, pryk, wapniak, grzyb, nieznajomy i obcy.
Dwa metry od ciebie.
Wariat bez Internetu.
Bez TV.
Wąchający książki.
I ta jego działka, truskawki słodkie i czerwone, pomidory, mięta i bazylia.
Jakby 60 letni starzec nie zauważał Macdonaldsa.
Co za wiocha żeby w ogródku hodować pomidory.
Ten jego rower i wiertarki.
Własnoręcznie robione półki i szafy.
Jak by nigdy nie wiedział o Ikei.
Jeszcze tylko ostatni czat, ostatni bajer do lasek.
Sam już nie wiem, która jest, która ale na pewno wszystkie się nieźle pierdolą.
Mam pigułki, gumki, ziółka, grzybki, proszki, trunki.
Jeszcze tylko hasło do internetowego sklepu, klik na nowy perfum, klik na nowy żel, szampon do włosów, krem pod oczy, na oczy, na dzień, na noc, kawior do kapieli, mufinki zapachowe, olejek do masażu, sól do kąpieli, kadzidełko, świeczka zapachowa, kolorowe światła na dnie wanny, muzyka z sufitu, zgrabnie wmontowany telewizor w lico ściany, płyn do oczu, ust, do higieny intymnej.
Zaraz zadzwonię po pogotowie.
Tylko skończę jedną bajerę, przysięgam, do chuja pana tylko tak nie charcz stary.
I czy mogę się przenieść do twojego pokoju jak umrzesz?
Prooszę, prooszę.
Tatulku bardzo cię proszę.

20 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. ja się skasowałam, bo nic mądrego nie napisałam, za moją islandzką koleżanką powtórzę: "zadziałało prawo hormonów i ... ach te komputery, komputery!" :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Coś w tym jest... Mnie też to wszystko przeraża, choć jeszcze się odnajduję. Ale faktycznie należy już współczuć naszym dzieciom...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. no bez przesady -) nie mam tv, slucham w radio stacji, ktora nie nadaje reklam i raczej serwuje mi wysoki poziom muzyczny. na ulicy spogladam bardziej na ludzi niz reklamy. kwestia swiadomej selekcji. troche dyscypliny moze tez.
    pozdrawiam-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Narzuca nam się ogromy tego wszystkiego... ale klara-ultramryhna ma rację. Wystarczy świadomość wyboru. Zgadzam się z tym co napisałeś o zetce i rmfie. O tym jak w wielu miejscach robią z nas idiotów. I jak teraźniejszość usilnie naucza nas wyłączać mózgi. Coby się broń Boże nie przemęczyły... jedni się poddają temu... inni nie :) prawda?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Trafiles w samo sedno moich przemyslen:) Patrze co sie dzieje wokol i coraz mniej mam ochote na zostanie babcia:) Ja wiem, to nie ode mnie zalezy ta decyzja, ale juz sie nie dopytuje, nie popycham nie przypominam "a moze bys sie ozenil".
    Staram sie pamietac, ze mam ciagle jeszcze wladze w moich palcach i nie musze przyciskac tych wszystkich przyciskow. Z uporem maniaka ignoruje wszelkie zaproszenia na Facebook, Twitter, Smytter i temu podobne wariactwa. Tv ogladam sporadycznie a i to w wiekszosci kanaly PBS czyli publiczne bez reklam, czasem jakis news. Jak jest reklama to natychmiast przelaczam na inny kanal, albo wychodze na papierosa.
    Zwariowac mozna.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Prawda. Przerażająca ilość wszelkich informacji zabija powoli i niezauważalnie zdolność do życia naprawdę poza tym całym cyrkiem.
    Świetny tekst, pod koniec poczułam się zbombardowana...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Reklama dźwignia handlu, handel dźwignią gospodarki, gospodarka dźwignią ludzkości, ludzkość dźwignią handlu, handel dźwignią reklamy, reklama dźwignią....

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. miauka vel florist:: nic mi nie wiadomo o prawie hormonów więc kiedyś rozwiń temat..

    Latarnik:: Ja też się odnajduję ale coraz trudniej się znaleźć z tymi, których nadmiarowość jakby "połknęła"... A takich coraz więcej i więcej...

    klara-ultramaryhna:: znany jestem z przesady...to fakt, może nie z przesady ale z dosadnego ujmowania tematów co z reguły nie czyni mi "kolegów". Ze świadomą selekcją jak najbardziej się zgadzam ale dzieciakom nie jest łatwo. Nam tak.

    Mała Mi:: Prawda moja droga. System "wyłączania mózgów" - trafnie to ujęłaś działa na wyjątkowo wysokim poziomie.

    Stardust:: Wiesz co - chyba lepiej wyjść na fajkę niż partycypować w tym szambie.

    iw:: Pracuje w firmie, w sumie jakby w dwóch firmach, z których jedna produkuje kosmetyki. To co się wypisuje na etykietach to jedno wariactwo, którego nikt nie kontroluje, drugie to ilość w sumie wariantów tego samego. To tak jakby kupować jeden rodzaj produktu, który różni się opakowaniem i wierzyć, że to wspaniała szeroka oferta. He he, oferma chyba.

    Nivejka:: Lepiej bym tego nie podsumował.
    Ale przypomina mi to wielkie pudło kolorowe, w którym jest jeden mały kawałek, czekolady, i to tylko z nazwy. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Najbardziej wkurzające jest to, że mają ludzi za kretynów. Ja dodatkowo uczę się być kaleką i po prostu nie widzieć, nie słyszeć, nie kumać ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. magenta:: Nie uda Ci się to...Czytając Twojego bloga nie masz szans. Możesz co najwyżej przymykać oczy. Jak je zamkniesz zapewne w coś w końcu przywalisz. Nie ucz się bycia kaleką - to moja osobista prośba. pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Boze, zrobilam sie zmeczona od samego czytania;-)
    Ja tam sie na wiele rzeczy zamykam, ide w minimalizm, tutaj radia nie slucham (bo to rabanka reklamowa polaczona z dudniacym klipem) a w Polsce chyba sa fajne stacje niszowe, ktore jeszcze nadaja muzyke a nie reklamy (ciekawe jak dlugo), tv uzywamy jako ekran do dvd-sporadycznie, sport wlasciwie tylko On oglada. Reszta jest jak mowisz, totalne wariactwo, milion przydasiow do wszystkiego, bez ktorych oczywiscie zyc sie nie da;-) Da sie jednak od tego uciec, i uciekam, przynajmniej we wlasnym domu, reklama wszedzie indziej dopada tak czy siak, bardzo trzeba sie starac by nie wyprala mozgu;-) A na dzieci rzeczywiscie to dziala jak zaklecie - migocze, pulsuje, gra, zacheca - kup mnie, zjedz mnie, naciskaj mnie, koloruj mnie, masakra.

    Natomiast zaintrygowales mnie tym skladem na etykietach, czyli, ze generalnie producenci moga sobie w te sloiczki klasc co chca? Oswiec mnie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Patrycja:: No niech mnie. Sławna pani kucharz w moich progach gdzie kurwami i mięsem się rzuca a nie wybornie smaży?. Łał.

    Miało cię zmęczyć to czytanie.

    Oświecać cię co do procederu produkcji kosmetyków i co najważniejsze kuchni, na której się znasz, pewnie nie będę musiał, bo większość wiesz, tylko, że się tak wyrażę - nie uświadomiono ci tego wprost.
    Niech ci będzie - jak mnie jutro wywalą z pracy to będę się w sumie cieszył.
    - Kosmetyki, które produkuje "moja" firma, mają określony skład. Skład zależy od mody. Może być 1% czekolady ale jak czekolada jest modna - piszemy, że to czekoladowy peeling.
    Mógłbym mnożyć przykłady i zajmować ci czas. Ale po co?
    Wierz mi lub nie - ale kupujesz 90% produktów, które nie zawierają tego o czym na ich etykietach jest napisane.
    Przychodzi pani dyrektor do nas - do działu graficznego - i mówi: Pani G. kochana, tak nie może być, tu czekolada tam czekolada.
    Jaka czekolada?
    - No na tym, na tym, na tym.
    - O żesz kurwa. Faktycznie.
    - Daj tu, to to to.
    Chodzi o to, że pisze się po prostu bzdury nie związane z rzeczywistością.
    Patrycja:: to Matrix. Nawet najlepsza z moich żon - redaktor naczelny Salon News - kobieta, która w kosmetykach siedzi od lat, powiedziała mi ostatnio: To ściema, te kremy mydła, żele...
    Ściema.
    Musiałbym osobny artykuł machnąć aby to opisać.
    Jak będą mnie wyrzucać - to uczynię taki szczegółowy artykuł.
    Podsumowując: Lepiej kupić sobie poziomki lub jagody i zmieszać z dobrej roboty domową śmietaną i zjeść - niż się kremami z celulitowymi zadośćuczynieniami smarować.
    pozdrawiam serdecznie
    Dziękuje szanownej pani za wizytę w mym meliniarskim barze.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. Zawstydziles mnie tymi komplementami, az splonelam rumiencem;-) Moze i miesem, ale za to unosi sie w powietrzu przyjazny klimat intelektualny, to wchodze:)
    Ja sobie zdaje sprawe, ze te wszystkie cud balsamy, zele, peelingi to szczegolnie na rynku polskich kosmetykow pic na wode, ze sie tak wyraze. Nie bierze mnie czekoladowy mus czy poziomkowy ujedrniacz, tylko procentowa zawartosc skladnikow aktywnych. Takie np. dermokosmetyki do twarzy oraz niektore wyspecjalizowane (nie z tej najwyzszej polki, co to pol pensji trzeba wydac, ale te ze sredniej) marki ktorych uzywaja dermatolodzy estetyczni (a oni wiedza co naprawde stymuluje skore), opieraja sie na skladnikach aktywnych. Nie sa popularne ani powszechnie reklamowane w tv (ja czytam sporo o dermatologii estetycznej i "skladam" odpowiednie dla siebie zestaw kremow i serum dostepnych w aptekach np.) ale dzialaja i jak kupuje serum z 8% lub 16%wit C czy konkretne stezenie glikolu czy retinolu to ono tam jest, bo inaczej nie byloby konkretnej reakcji skory ani rezultatow (glikol np. zluszcza skore, ale inaczej niz peeling i w roznych stezeniach dziala na rozne warstwy skory i wiem jaka reakcje powinno wywolac 5-10%stezenie). A rezultaty sa:D Mowimy oczywiscie o kosmetykach nie z powszechnych reklam (choc ogolnie dostepnych), bo te masowo reklamowane to wlasnie tak dzialaja jak mowisz. I nikt np. nie zastanawia sie dlaczego krem z wit.C za 15zl nie dziala. Ano nie dziala, bo 1. jest tam minimalne stezenie (za te cene nie da sie tam wlozyc tej dobrej jakosciowo czyli lewoskretnej wit. C tylko jakas jej pochodna) 2. wit.C jest wrazliwa na swiatlo i po otworzeniu, po pierwszym uzyciu juz jej tam nie ma (dlatego smieszy wypuszczanie na rynek calej linii z witC od toniku przez peeling po zel do mycia), dlatego wiarygodne kosmetyki z wit. C sa pakowane w aluminiowe tubki z waskim jak wykalaczka "dziobkiem" aplikacyjnym(krem) czy fiolki z ciemnego szkla (serum), ktore trzyma sie z dala od swiatla. Wyjatkiem jest H.Rubinstein a wlasiciwie laboratoria tej firmy, ktore opatentowaly mikrokapsulki, w ktore zamyka sie wit.C, a aktywuje sie ona po roztarciu kremu na skorze (wtedy te kapsulki pekaja i wit. C sie uwalnia), co pozwala pakowac krem w sloik z szerokim wieczkiem (ale serum juz jest w tubce). To droga metoda, na ktora nie stac firm, ktore na fali mody na wit C wypuszczaja na rynek takie cuda na zasadzie "modna jest wit.C to napiszmy krem z wit.C".

    No tom sie nagadala:D

    P.S. Przepraszam za zamieszanie, najpierw mi opublikowalo dwa razy a potem znalazlam literowke;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Patrycja:: Uderzyłaś w sedno przesadzając z rumieńcami oczywiście.
    Wszystko to kwestia proporcji. Kupowałem kiedyś polecane przez znajomego lekarza tabletki na ból głowy. Acenol się to chyba nazywało. W badziewiastym opakowaniu, ale skuteczne. Lekarz mówił, że są bardzo podobne w składzie do aspiryny. Po 2 latach acenol ma ładne kolorowe opakowanie i jest drogi jak diabli. Czy działa równie dobrze nie wiem, bo tabletek już nie biorę. Nie borę już rzeczy, które ten ból wywoływały ot co.
    Po drugie wiedza. Nie łatwo ją zdobyć w ogólnym chaosie, w nadmiarowości właśnie, informacyjnym szumie, i tworzeniu niepotrzebnych potrzeb.
    Ale jeśli ktoś choć odrobinę zna mechanizmy reklamy to da się w tym wszystkim nie zwariować.
    Znakomita część kosztów za to, co kupujemy, to przecież opakowanie i wypełniacze. Szynka, która ma 50% wody, czysta bawełna, która jest jakimś substytutem wymyślonym przez Chińczyków itp. itd.
    Aż tak jak ty nie znam się na kosmetyce i znać nie chce. Zostawiam tę branżę dla Kobiet, które w dużej mierze dają sobie wciskać te wszystkie niepotrzebne flakoniki.
    Jak mówił mądry człowiek "częste mycie skraca życie" i w tym powiedzeniu widzę właśnie problem. We wmówieniu Nam, że potrzebujemy zdecydowanie za wiele nie potrzebnych rzeczy.
    Ja autentycznie wierzę, że żyjemy w Marixie, w którym zamiast maszyn główną rolę grają po prostu korporacje.
    Staram się po prostu - z dostępna mi wiedzą - unikać ich jak ognia.
    pozdrawiam i dzięki za potrójny komentarz.
    p.s. literówkami się nie przejmój...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Dokladnie, modne jest zmienianie opakowan dobrego, niedrogiego produktu, ostre reklamowanie go i windowanie ceny (nie zawsze potem jakosc sie ostaje, ale to inna historia). I rzeczywiscie opakowania sa nadmuchane: wielkie pudlo i tyciunia tubeczka, to na wiekszosc dziala niestety, pomijam ze to nieekologiczne. A to co jest swietne, ale stoi z boku w maciupkim, bladym kartoniczku, bez wielkich napisow, to juz nie bardzo;-)
    Staram sie w tej nadmiarowosci jak mowisz nie utonac, rozgladam sie, oczy i uszy otwieram i nie daje sobie wciskac, ze potrzebuje dziesieciu kremow i balsamow czy innych cudow (kazdy do innej czesci ciala). Oj wiem, ze wy mezczyzni to tylko mydlo i dobre perfumy;-) ale my kobiety musimy oprocz uzycia mydla czyms jeszcze twarz posmarowac i jakis krem wybrac trzeba. Tak jak i szampon. Czy te rzeczona szynke. Kwestia tylko jak nie dac sie wkrecic w ten korporacyjny tasmociag, latwe to nie jest. Troche wiem i staram sie unikac tego ogolnego "robienia wody z mozgu";-)

    P.S. Podoba mi sie to Twoje spostrzezenie - "tworzenie niepotrzebnych potrzeb", to chyba klucz do napedzania tego o czym jest ten post.

    Pozdrawiam Cie serdecznie!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. to straszne, ale współcześnie tak jest i szczerze współczuję wszystkim rodzącym się dzieciom, naprawdę. O ile sam mam jakieś zdanie, nie sądzę aby inni mieli(ci co się narodzą) i w ten sposób będą widzieć świat

    OdpowiedzUsuń na zawsze