wtorek, 9 lutego 2010

Sen (słowa znalezione)



Idę przez dżunglę majestatycznych kur
Czerwonych jak obrażone niebo
W pudełkach – przeźroczyste pisuary
I katedry – z majonezowymi witrażami
Rozgadany ogień – i asymetryczne kobiety
Kołyszą dźwięki skrzypiec na marzeniach biurokraty
Clowni o żaroodpornych twarzach mielą wszystko z nieustającą pasją
Gonią się po pudełkach i wybuchają z tęsknoty
Za wrzosowiskiem pełnym betonowych ananasów
Dzieci ochoczo pożerają szklaną watę
I machają patykami wyciętymi ze starych baobabów
Nie wiem, że śnię, że za chwilę się obudzę
W pudełku z pancernikiem z czekolady

piątek, 5 lutego 2010

Guzik z pętelką



Nie wiem, kto wymyślił guzik, a już na pewno z pętelką.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Tajemnice


Moja przygoda z tajemnicami zaczęła się niewinnie od jednej książki przywiezionej przez Dziadka z podróży wyszperanej w jakimś starym antykwariacie. Dziadek przywoził z każdej podróży wiele książek i większość z nich traktowała o rzeczach niesamowitych i zagadkowych, niezwykłych i tajemniczych. Wtedy nie przypuszczałem, że jest pozostawionym na ziemi przez swych kosmicznych towarzyszy ufoludkiem.

czwartek, 28 stycznia 2010

Perwersyjność pamięci - (słowa znalezione)


Brodzę po lepkich od słodkiej krwi wspomnieniach
Zapach jej trzewi wypełnia mój pognieciony mózg
A bomba zegarowa tyka kojąco ukryta chytrze
We wszystkich kształtach widzę jej piersi
Ciało
Błogo topię się w nim, chowam we włosach
i ptaki razem ze swoimi problemami
Ostatnia kropla znajomych perfum
I brodzę po lepkich od krwi wspomnieniach
Drę zdjęcia, masakruję listy
Myśli
Jak podrzeć myśli

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Podróż na spotkanie z Bogiem z kobietą w czerwieni


(Czy trzeba latać samolotem aby znaleźć Boga. Może. Tylko jak go do cholery rozpoznać?) 

sobota, 23 stycznia 2010

Stara panna młoda i winny Hitler



Rzeczywistość, która nas otacza jest na tyle pięknoobrzydliwa, że nic właściwie nie stoi na przeszkodzie, by zniekształcać jej obraz, tnąc go na kawałki i zestawiając wedle własnego upodobania.

wtorek, 19 stycznia 2010

HAITI z innej orbity



Genio Bareya nie urodził się naiwniakiem czy jakimś melepetą czy glajdą jak można by podejrzewać po jego reakcjach na trzęsienie ziemi zaprzątające głowy – jak się okazuje – całej ludzkiej braci.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Darek Bojda - życie to nie bójda to mieszanina wódki z krwią.






Mój serdeczny przyjaciel Roman G. – stykista z półwyspu iberyjskiego – poznał Dariusz Bojdę w jakimś hotelu w Zamościu. Człowiek podchodził do ludzi i oferował im swoje wiersze.

sobota, 16 stycznia 2010

Marzenie o kuchni; Pomóżcie!




Jak sięgam pamięcią zawsze chciałem być kucharzem, zawsze marzyłem o podrzucaniu na patelni wszelkiego rodzaju naleśników, placków i blinów, nie wliczając w to nieudanych prób z gulaszem i leczo. Chciałem, choć jednego móc podrzucić do samego nieba, aby ktoś – tam – zobaczył jak znakomicie smażę, piekę i gotuję.

czwartek, 14 stycznia 2010

HAITI - Ha i Ty


środa, 13 stycznia 2010

Drony - śmierć z niebios



Jak podaje New America Fundation – kolejna pacyfistyczno-chemiczna organizacja – bezzałogowe amerykańskie roboty-samoloty zabiły już ponad 320 cywilów.

wtorek, 12 stycznia 2010

Życie - krótki film bez puenty




Gdyby życie człowieka przyspieszyć tak aby jeden dzień stał się filmową klatką, trwałby ten film 50 letniego człowieka 12 minut.

sobota, 9 stycznia 2010

Sobota z tłuczkiem w ręku



Obudził mnie stukot.
Stukot okazał się waleniem z pasją w deskę do krojenia – czyli polskie przygotowania do obiadu. Ktoś z zacięciem maltretował bez litości kawał wieprzowiny. 

czwartek, 7 stycznia 2010

Bóg, Bug, Buk




Każdy chyba człowiek chciałby wierzyć w jakiegoś Boga, w Wyższą Istotę, w coś, co sprawiedliwie porządkuje życie...

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Jak Cię widzą tak Cię obsmarują


Nie oceniam „rzeczy” po wyglądzie, choć jak głosi przysłowie „jak cię widzą tak cię obsmarują”. (Zdjęcie, to z lewej, zrobiłem blisko mojego miejsca pracy).

O ryzyku oglądania TV




Kaziu siedział sam w pokoju. Zapalił telewizor, ale po chwili wziął wiadro i zgasił.

sobota, 2 stycznia 2010

Postanowienie Noworoczne, którego wszystkim życzę


poniedziałek, 28 grudnia 2009

Po co się pisze BLOGA?



W pewnym momencie każdy zadaje sobie to pytanie.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Świąteczny "Garp"




Mój przedsiębiorczy Ojciec postarał się o karpia na święta całe kilka miesięcy wcześniej. Umieścił go jak to było kiedyś w zwyczaju – w wannie. Zapraszałem kolegów, aby podziwiali wielką rybę.
- Ale ma „garp” powiedziała moja siostra, i tak karp o wdzięcznej nazwie Garp stał się członkiem rodziny.

wtorek, 15 grudnia 2009

Z mordą w sałatce nieopodal księżyca (cz. 4)


Fałszywy prorok - 2005 rok. Skurwiel udaje Chrystusa

W szpitalu jedną rzecz mnie nauczyli – ja mówiłem ze swoim psychologiem – jak byłem w szpitalu, to tam takie kółka robiono, terapeutyczne. Ja byłem w grupie pierwszej, jedenaście osób siedziało, zawsze był plan zajęć, żeśmy z kobietą psycholog rozmawialiśmy i odgrywaliśmy sceny. Ja zawsze grałem najgorszy charakter,

sobota, 12 grudnia 2009

Piwo według Franka Zappy




Mówi się, że jesteś tym, co jesz. A może jesteś tym, co pijesz?

środa, 9 grudnia 2009

Apokaliptyczne zyski z Apokalipsy



Rok 2012 już od jakiegoś czasu gości w naszej codzienności, przygotowując nas – maluczkich i nieświadomych – na rychły koniec świata. Może to nasze, Polskie życie polityczne i ilość afer gwarantujące nam codzienną porcję zabawy, spychają na plan dalszy, rzeczy jakże istotne jak: Proroctwa Oriona na rok 2012 (czytaj: Koniec Świata), autorstwa Patrica Geryla – belgijskiego astrofizyka-amatora.

czwartek, 3 grudnia 2009

Pra Idiota



Dlaczego oglądający 4 godziny TV człek ma być gorszy od czytającego godzinami literaturę?

Przyjaciel - nazwę go Wotek – skonkludował w taki oto sposób:. Odpowiedzialność za banał tego świata, za banalność naszej rozrywki, za wszechobecną trywialność i nieproporcjonalne zainteresowanie głupotą, ponosi człek, a raczej praczłek o imieniu Pra Idiota. Próbuje mi udowodnić, że ktoś taki faktycznie istniał, choć przyznaje: nie koniecznie o takim imieniu.
A było to tak:

niedziela, 29 listopada 2009

Ale jaja - do tego po tajsku



Jaja po tajsku to potrawa prosta.
Nie będę mędził, że macie zasuwać na jakiś targ, aby kupić dobre jaja. Kupcie, jakie chcecie. Zestaw przypraw w tej potrawie zabije całe gówno, w nich występujące.

sobota, 21 listopada 2009

Opowieści różnej treści (aktorzy i reżyserzy)



Życie to także śmierć. A śmierć to coś naprawdę mocnego. Wie to każdy, kto umarł.
Jean-Claude Van Damme, belgijski gwiazdor kina akcji.

środa, 18 listopada 2009

Z mordą w sałatce nieopodal księżyca (cz. 3)


Wejście do raju - remont

BarEya: - Dlaczego?
Jotpo: - Bo to matoł jest.
BarEya: - Debil, nic nie znaczy… 

niedziela, 15 listopada 2009

Polska nie jest kobietą, jest zapijaczonym, nieudolnym facetem z depresją



Manuela Gretkowska zawsze mnie bawiła swoimi tekstami aczkolwiek potrafi celować w trafnych ocenach i sądach, język, jakim się posługuję, rozwijany w wolnym czasie, mógłby dać wymierne korzyści Polskiej Literaturze. Ale wolny czas, to dla Gretkowskiej Partia Kobiet i wymyślanie haseł, które jak mniemam nie przysporzą jej zwolenników. 


czwartek, 12 listopada 2009

Scjentologia – ekskluzywne prawo jazdy do szczęścia



Nigdy nie naśmiewałem się z religii, naśmiewałem się z tego, co niektórzy, z niej zrobili. Parafrazując Paula Verhoevena, holenderskiego reżysera: Nie wierzę w Boga, choć bardzo mi go brakuje.


poniedziałek, 9 listopada 2009

Google a karmuszka po gołdapsku



Google zadało mi pytanie przy okazji wypełniania jakiejś ankiety: wpisz rzecz, której nie możesz znaleźć w Internecie.

niedziela, 8 listopada 2009

Old Men in New Cars (film skandynawski)


Ciężkie jest życie przestępcy o dobrym sercu i niewielkim przygotowaniu do zabijania. 

środa, 4 listopada 2009

Akt oskarżenia – Akt ośmieszenia



Taka surrealistyczna poezja - miałem nadzieje - powstawała tylko w umysłach prawdziwych surrealistów (grubo przed II wojną). Strzępki porwanych gazet, na chybił trafił wyciągane z kapelusza, tworzyły niepokojące i intrygujące wiersze. Wielu współczesnych surrealistów okazuje się bawić tą metodą do dzisiaj, czego przykład zamieszczam. Niestety zamiast gazet dostajemy porwane na strzępy szare komórki a kapelusz zastąpił pusty łeb.

Zbita szybka w telefonie i człowiek z szafy



Zbiła mi się szybka w telefonie komórkowym. Idę po pracy, na pieszo, do domu, po drodze mając sklep z wyposażeniem „komórkowym”. Właściciel zajętym jakimś klientem przede mną opowiada:

poniedziałek, 2 listopada 2009

Aigo boulido - Prowansalska zupa na kaca



Skoro mowa o rzeczach prostych, łatwych i przyjemnych... O prostych historiach...
Jeśli przechlejecie całą kasę na łyk-end i następnego dnia dopadnie was kac: jest dobry sposób, aby sk...syna utopić w czymś na prawdę prostym - bezkosztownym.


Opowieści różnej treści (aktorki i modelki)


Lubię prowadzić samochód, trzymając kierownicę kolanami. Tylko w ten sposób mogę jednocześnie malować usta i telefonować. Sharon Stone, aktorka amerykańska.
Nawet jedno zdanie może opowiadać jakąś historię.
W tej części opowiadają: aktorki i modelki.
Posługiwać można się tymi mądrościami, za całkowitą darmochę, na co dzień. Lub opowiadać znajomym. 

środa, 28 października 2009

Kurczak na Stanton Street


Zbieram proste historie, prawdziwe historie, które brzmią jak fikcja.
Kolekcjonuje je, jak inni znaczki, czy złote monety
.


Z mordą w sałatce nieopodal księżyca (cz. 2)



Kroczohuj pustynny. Szalenie niebezpieczny.

Do pierwszej wypłaty ojca, dostał pierwszą wypłatę i tak nam kurwa dał zatańcować, że myślałem, że zdechniemy.

poniedziałek, 26 października 2009

SatanAss – „Dupa Szatana” zdobywa Seatle


BumBum metalowa kapela bierze szturmem Amerykę. Pierwszy nagłówek w Metal Pincers, najpoczytniejszym piśmie dla fanów ciężkiego łupania, zachęca do przyjżenia się nowej amerykańskiej kapeli bliżej.

niedziela, 25 października 2009

Nuklearna seksbomba



Powszechnie wiadomo, że rosjanki to piekne kobiety, więc nie dziwi mnie fakt upubliczniania ich wizerunku nie tylko na rynku szeroko pojętych seks usług. To atomowe dziewczyny. Dosłownie. 

środa, 21 października 2009

Nowy wspaniały sklep



Pamiętnik ten znalazłem po śmierci mojej matki. Ona znalazła go po śmierci swego ojca, który znalazł go po śmierci swego Dziadka. Zawiłe byłe losy owych kartek, które wpadły wreszcie w moje ręce.

niedziela, 18 października 2009

Jezus w samochodzie




Moja „bardzo dobra Znajoma” została zatrzymana przez policję, bo z okna samochodu wystawały ludzkie stopy. 


czwartek, 15 października 2009

Pozwól mi wejść (film skandynawski)


Horror: to z łacińskiego groza, strach. 
I tylko taki film jest dla mnie hororem. Groza i strach, tu na ziemi, w naszych domach, szkołach i podwórkach. Jeśli do tego dodamy ostre zęby i krew tym lepiej. Nie namalujemy groźnego nieba różową kredką. Niewielu jest reżyserów, którzy nie bawią się różowymi kredkami usiłując nam wmówić, że burza to pokaz sztucznych ogni pana Boga.

środa, 14 października 2009

Z mordą w sałatce nieopodal księżyca (cz. 1)





Nie ma dla mnie nic ciekawszego niż ludzkie historie. Nagrywam to, co autorzy mają do powiedzenia. Raporty z obszaru indywidualnych przeżyć. 
Jotpo – tak będę go tu nazywał (skrót – Ja od tego prawie ochujałem) opowiedział mi kiedyś jak jego ojciec się napił. Ściągnął jakiś stary obraz ze ściany i powiedział: Teraz cię kurwo przemaluje. Był w samych gaciach bo miał zwyczaj do malarstwa podchodzić maksymalnie rozdziany.


Delirium tremens pracownika reklamy (cz.2)


Część druga.
Jako Kopernik, odkrył nie bez zdumienia, że firma jest na wskroś nowatorska. Pokój grafiki wyglądał dokładnie jak w stadninie koni. Umieszczone w podobnych boksach ogiery i klacze oddzielone od siebie wysokimi - z litej płyty paździerzowej - taflami, z umieszczonymi na ich końcu poidełkami w kształcie komputerowych monitorów. 

niedziela, 11 października 2009

Działka



Na słowa: "jedziemy na działkę", dostawałem w tamtym czasie białej gorączki. To było w latach 80-tych. Wiłem się jak węgorz aby słowa Dziadka nie nabrały mocy. Miałem kilka zaledwie chwil na podanie przekonujących argumentów, odwodząc go, od jego zwyczajowo stalowych decyzji.

sobota, 10 października 2009

Księżycowa impreza rozrywkowa



Wszyscy ostatnio rozprawiają o Obamie, jego Noblu i o Polańskim, a dokładnie o historii i to bardzo dawnej, jego fiuta. A największa impreza rozrywkowa jaką fundują ziemianie ziemianom, mam wrażenie przechodzi bez echa.

Cała impreza nazywa się „Czy jest woda na Księżycu”.
Impreza miała miejsce 9 października o godzinie 13.31. Kto wybiera tak idiotyczną godzinę na taką imprezę? Największa światowa dyskoteka o wdzięcznej nazwie NASA, która za pomocą sondy LCROSS uderzyła rakietą w Srebrny Glob. Spektakularny plusk wody miał być widoczny z ziemi ale nie był. Nie udało się dostrzec niczego. Może dlatego impreza przeszła bez echa ale, ale już sam pomysł i realizacja, co prawda kiepska, powinna odbić się szeroką falą o opinię publiczną. Zmyć z powierzchni jej zdrowego rozsądku obawy, że człowiek w swych pomysłach na dobrą zabawę przestał być twórczy. Pomyślcie. Podczas całej imprezy sonda przesyłała dane z prędkością 1,5 Mbps do centrum operacyjnego misji NASA Ames. Półtora Mbps dla naszej zabawy. Tyle twórczych umysłów pracowało na marne. Mam nadzieję, że nie wyrzucą ich z pracy. To na pewno nie był ostatni z ich pomysłów jak wykorzystać maszyny latające z rakietami na pokładzie.

czwartek, 8 października 2009

Delirium tremens pracownika reklamy (cz.1)



Do tej agencji reklamowej o wdzięcznym nazwisku najsłynniejszego artysty świata dostałem się skuszony wizją firmy jaką przedstawił mi jej szef w półtoragodzinnym przemówieniu bez łykania śliny z nawiasami kwadratowymi w zdaniach podrzędnie złożonych. Kiedy oszołomiony wyszedłem z jego biura wytapetowanego jakimiś dyplomami z wynegocjowaną mizerną pensją, doszedłem do wniosku, że nie potrafiłbym tej rozmowy streścić nawet w pojedynczym zdaniu prostym. Nie potrafiłbym w ogóle o niej powiedzieć cokolwiek. Tacy ludzie bez wątpienia powinni pracować przy konstruowaniu maszyn szyfrujących. W reklamie marnują się bezapelacyjnie.

środa, 7 października 2009

Lizaki z kloaki


Reklama się ima różnych sposobów żebyśmy uwierzyli że gówno to czekolada.
Moja propozycja, może na niezłą kasę, to te oto lizaczki. Na pewno sprawdziły by się w Niemczech. Do rzeczy.
Tysiąc razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą.
Obserwując rzeczywistość mnie otaczającą, widzę jak prawdziwe są to słowa. Trzeba tylko dostatecznie długo powtarzać, że gówno jest jadalne i smaczne - i tak się stanie.

Twarze

Tak pojmuję rzeczywistość. Prostota w zakrzywionych łagodnie liniach, w pozornych sprzecznościach. Odcienie szarości bo kolory są dla mnie zbyt spektakularne. Cisza wplątana w bezmiar zbiegów okoliczności.


poniedziałek, 5 października 2009

10 przykazań alkoholika



Jeśli chcesz stać się kimś wyjątkowym, sławnym (patrz zdjęcie) musisz się wziąć do pracy. Ale nie aż tak ciężkiej jak myślisz.

Jabłka Adama (film skandynawski)


Jeśli można pokonać prawdziwe zło to tylko miłością. Jak bardzo trzeba zbliżyć się do zła, żeby stać się dobrym człowiekiem?
Na te banalne pytania odpowiada reżyser tego niebanalnego filmu Anders Thomas Jensen w surrealistycznej alegorii walki dobra ze złem.